poniedziałek, 14 stycznia 2013

Na słodko, miniserniczki cytrynowe.

Rzadko tu u mnie na słodko bywa...
Po pierwsze mistrzynią wypieków nie jestem więc zwykle nawet tym zakalcom zdjęć nie robię.
Po drugie rzadko w ogóle tworzę słodkości bo brak mi amatora... K. nie bardzo przepada.

A teraz to już w ogóle stwierdził, że musi zadbać o linię i chcąc nie chcąc musze się odrobinę dostosować:)
Może to i dobrze;) nawet do niepalenia mnie zmusił i to tak na serio więc obym smaku do gotowania nie straciła;)





Miniserniczki cytrynowe

300g ricotty
60 g cukru pudru
3 jaja (osobno białka i żółtka)
łyżka budyniu śmietankowego
skórka otarta z 2 cytryn
sok z 1 cytryny

Białka ubijamy. Żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy serek, budyń, skórkę i sok z cytryny.
Delikatnie mieszamy z ubitymi białkami.
Wykładamy do foremek na praliny (u mnie te ostatnio "modne" z Biedronki;p), mogą być też większe formy tylko wtedy musimy dostosować czas pieczenia.
Pieczemy 20-25 minut w 180 stopniach Celsjusza.
Wyszło ok. 40 serniczków.




Edit: Ciągle jestem do tyłu z akcjami na mikserze czy durszlaku... Więc dopiero teraz zauważyłam tę sernikową i mam nadzieję, że uda mi się dołączyć:)


4 komentarze:

  1. te serduszkowe są najfajniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lekkie słodkości :)
    Ja Karolko tez wolę "pichcić"coś na ostro niz na słodko, mam na takie smakołyki więcej chętnych, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze :)
    U nas na słodkie zawsze znajdą się chętni :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Miło, że zaglądasz:) podziel się swoimi myślami.